Przejście przez Kanał Panamski to niezwykłe przeżycie. Trochę jak przeczołganie się przez wnętrzności smoka: trzy łyki w górę, trzy splunięcia w dół. Ze względu na mizerną prędkość METEORA zaplanowano nam przeprawę dwudniową, z postojem na boi na jeziorze Gatun.
Wyruszyliśmy w Dzień Wigilijny, pełni emocji i oczekiwań. Los jednak postanowił dorzucić własny scenariusz. Następnego dnia pilot się nie zjawił – zachorował, a zastępcy nie było. W efekcie pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia spędziliśmy na cumach.
Dopiero w drugi dzień Świąt pilot wreszcie się pojawił i mogliśmy kontynuować przeprawę. Pod wieczór zacumowaliśmy w marinie Playita w Balboa, bogatsi o kolejne doświadczenie.
śluzowanie to ciekawe doświadczenie
Tym razem się uda i wypłynięcie na wody Oceanu już się czuję. Trzymamy za Pana Kapitanie kciuki 💪 U nas zima, że dawno takiej nie widzieliśmy to i lotniska sparaliżowało na kilkanaście godzin, ale już się odkopali 👍 Życzymy spokojnych wiatrów – takich w sam raz na dobra podróż do kolejnego przystanku❤️