Po kilkunastu dniach postoju w Darwin ponownie stawiam żagle i ruszam w dalszą drogę. Wypływam z dużą tremą – odcinek z Darwin na Mauritius to najdłuższy etap tego rejsu.
Przede mną tysiące mil otwartego oceanu, zmienne warunki i nowe wyzwania. Trzymajcie kciuki!
Poniżej moment wyjścia z mariny do śluzy.
trzymamy kciuki….ale i tak wiemy że kapitan da rade!!
Powodzenia!
Pomyślnych wiatrów Kapitanie!
Będzie dobrze, a kciuki oczywiście trzymamy ! Proszę pamiętać, że z nikim się Pan nie ściga a my bardzo czekamy na spotkanie z Panem na mecie 🙂
Wszystkie dobre myśli przesyłamy i kciuki (w górę) trzymamy!
Niech Neptun/Posejdon/inni bogowie i boginki sprzyjają!
Im dalej tym bliżej. Pomyślnych wiatrów, łagodnego rozkołysu, szczęśliwego wejścia do kolejnego portu. Trzymamy kciuki, wypatrujemy Meteora na horyzoncie ⛵
Z Bogiem. Będziemy śledzić trasę. Właśnie kończę książkę „Kapitan kuk” 😉
Przy odcinku Darwin–Mauritius zapas energii robi się równie ważny jak zapas wody, bo przez kilka tygodni nie ma gdzie „podładować planu”. Z praktyki przed wyjściem z mariny warto jeszcze raz sprawdzić złącza paneli, mocowania i regulatory po kątem soli oraz luzów. Na oceanie drobny styk potrafi narobić więcej kłopotów niż sama pochmurna doba.