Aktualności

Kurs na Mauritius – Meteor znów w drodze

Po kilkunastu dniach postoju w Darwin ponownie stawiam żagle i ruszam w dalszą drogę. Wypływam z dużą tremą – odcinek z Darwin na Mauritius to najdłuższy etap tego rejsu.

Przede mną tysiące mil otwartego oceanu, zmienne warunki i nowe wyzwania. Trzymajcie kciuki!

Poniżej moment wyjścia z mariny do śluzy.

8 thoughts on “Kurs na Mauritius – Meteor znów w drodze

  1. Sebastian pisze:

    trzymamy kciuki….ale i tak wiemy że kapitan da rade!!

  2. Arkadiusz pisze:

    Powodzenia!

  3. Jacek B. pisze:

    Pomyślnych wiatrów Kapitanie!

  4. Piotr F pisze:

    Będzie dobrze, a kciuki oczywiście trzymamy ! Proszę pamiętać, że z nikim się Pan nie ściga a my bardzo czekamy na spotkanie z Panem na mecie 🙂

  5. BFM pisze:

    Wszystkie dobre myśli przesyłamy i kciuki (w górę) trzymamy!
    Niech Neptun/Posejdon/inni bogowie i boginki sprzyjają!

  6. AnnaG pisze:

    Im dalej tym bliżej. Pomyślnych wiatrów, łagodnego rozkołysu, szczęśliwego wejścia do kolejnego portu. Trzymamy kciuki, wypatrujemy Meteora na horyzoncie ⛵

  7. Paweł pisze:

    Z Bogiem. Będziemy śledzić trasę. Właśnie kończę książkę „Kapitan kuk” 😉

  8. Przy odcinku Darwin–Mauritius zapas energii robi się równie ważny jak zapas wody, bo przez kilka tygodni nie ma gdzie „podładować planu”. Z praktyki przed wyjściem z mariny warto jeszcze raz sprawdzić złącza paneli, mocowania i regulatory po kątem soli oraz luzów. Na oceanie drobny styk potrafi narobić więcej kłopotów niż sama pochmurna doba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *