Aktualności

Jak zostałem kapitanem – spotkanie w Zawadzie k. Opola

30 lipca. Centrum Tenisowe w Zawadzie – daleko od portów i morskich szlaków. A mimo to tego dnia czułem się, jakbym znów był na pokładzie: skupione spojrzenia, cichy szmer rozmów, życzliwość bijąca od ludzi – wszystko to przywodziło na myśl chwilę tuż przed wypłynięciem.

Opowiadałem o tym, jak to wszystko się zaczęło – jak zostałem kapitanem, jak zakochałem się w żeglowaniu i dlaczego wciąż, mimo upływu lat, planuję kolejny rejs dookoła świata. Tym razem na Meteorze – jachcie, którego każdy centymetr chcę znać na wylot – dlatego przy remoncie jestem od początku do końca.
– Wreszcie mogę coś powiedzieć – zażartowałem na początku. – Bo w samotnej żegludze nie ma z kim pogadać. A ocean, choć piękny, nie odpowiada.

Pokazałem film Sztorm, a potem – jak to mam w zwyczaju – podzieliłem się kilkoma historiami. O samotności, która uczy pokory. O tym, jak człowiek naprawdę słyszy własne myśli, gdy przez tygodnie nie widzi lądu. I o tym, że kapitan... nie musi gotować. Nigdy tego nie lubiłem – i to się nie zmieniło.

Spotkanie było kameralne, pełne ciepła i ciekawości. Były pytania, autografy, rozmowy. Atmosfera – jak na dobrze zgranej jednostce.
Dziękuję za ten wieczór.