Dopiero na niższych szerokościach geograficznych, gdzie słońce stoi wysoko, naprawdę zabłysnął (nomen omen) mój energetyczny patent: wyłożenie siedziska w kokpicie panelami słonecznymi. Baterie ładują się znakomicie.
Nie wziąłem jednak pod uwagę jednego drobnego szczegółu: czasem na tym siedzisku po prostu się siada. A panele, jak się okazuje, mają dość ostrą powierzchnię.
Efekt? Baterie są naładowane, za to pośladki poranione. I choć eksperyment okazał się technicznym sukcesem, to raczej nie ma się tu czym chwalić.
Mam nadzieję, że to zdjęcie wykonane w porcie. Taki klar w kokpicie na oceanie grozi poważnymi konsekwencjami. Tak doświadczony żeglarz jak pan kapitan zapewne by do tego nie dopuścił.
Żeglarskie oko wszystko wychwyci
Przecież widać, że nikt nie siedzi przy sterze a i samoster nie jest podłączony – znaczy się gondola przy kei.
Raczej widać, że flauta w pełnym słońcu. A w Warszawie 1 stopień na plusie, waciate chmury bez śladu słońca, panele nie zaopatrzyłyby nawet małej bateryjki.
jeszcze jedna rzecz że panele czarne to sie szybko nagrzewają….nie dość że w d… ostro to jeszcze parzy 😀
A jak one zachowują się kiedy jest trochę mokro? Wyglądają solidnie. Czy siadając albo chodząc po panelach nie ma ryzyka ich uszkodzenia?
panie Kapitanie spokojnych wiatrów.
powodzenia ,
mam nadzieje że spotkamy się na KOLOSY Gdynia ,
i z nów będe mógł troszkę posłuchać pana opowieści.
pozdrawiam sebastian z ochrony Gdynia
Na innym filmiku z wyjścia nie widać światła rufowego. Na dziobie wszystko ok. ale z tyłu ciemno. Może żarówka?