Aktualności

Energetyczny patent i jego skutki uboczne

Dopiero na niższych szerokościach geograficznych, gdzie słońce stoi wysoko, naprawdę zabłysnął (nomen omen) mój energetyczny patent: wyłożenie siedziska w kokpicie panelami słonecznymi. Baterie ładują się znakomicie.

Nie wziąłem jednak pod uwagę jednego drobnego szczegółu: czasem na tym siedzisku po prostu się siada. A panele, jak się okazuje, mają dość ostrą powierzchnię.

Efekt? Baterie są naładowane, za to pośladki poranione. I choć eksperyment okazał się technicznym sukcesem, to raczej nie ma się tu czym chwalić.

8 thoughts on “Energetyczny patent i jego skutki uboczne

  1. Andrzej pisze:

    Mam nadzieję, że to zdjęcie wykonane w porcie. Taki klar w kokpicie na oceanie grozi poważnymi konsekwencjami. Tak doświadczony żeglarz jak pan kapitan zapewne by do tego nie dopuścił.

    1. Belugowaty pisze:

      Żeglarskie oko wszystko wychwyci

    2. Jacek W. pisze:

      Przecież widać, że nikt nie siedzi przy sterze a i samoster nie jest podłączony – znaczy się gondola przy kei.

  2. AnnaG. pisze:

    Raczej widać, że flauta w pełnym słońcu. A w Warszawie 1 stopień na plusie, waciate chmury bez śladu słońca, panele nie zaopatrzyłyby nawet małej bateryjki.

  3. Sebastian pisze:

    jeszcze jedna rzecz że panele czarne to sie szybko nagrzewają….nie dość że w d… ostro to jeszcze parzy 😀

  4. Krzysztof T. pisze:

    A jak one zachowują się kiedy jest trochę mokro? Wyglądają solidnie. Czy siadając albo chodząc po panelach nie ma ryzyka ich uszkodzenia?

  5. Sebastian pisze:

    panie Kapitanie spokojnych wiatrów.
    powodzenia ,
    mam nadzieje że spotkamy się na KOLOSY Gdynia ,
    i z nów będe mógł troszkę posłuchać pana opowieści.
    pozdrawiam sebastian z ochrony Gdynia

  6. Krzysztof T. pisze:

    Na innym filmiku z wyjścia nie widać światła rufowego. Na dziobie wszystko ok. ale z tyłu ciemno. Może żarówka?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *